Niesamowita prof. UAM dr hab. Magdalena Musiał-Karg – słubiczanka, politolog, prodziekan

O sobie. Kim jesteś, czym się zajmujesz, Twoje hobby?

Nazywam się Magda i jestem słubiczanką, naukowcem, politologiem, mamą energicznego 9-latka, pasjonatką gór i wszelakich podróży.

Pracuję w Poznaniu – na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, a precyzyjniej na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, gdzie od 2016 r. pełnię funkcję prodziekana ds. badań i rozwoju.

Naukowo zajmuję się badaniami nad wpływem nowych technologii na demokrację i wybory.
Mieszkam w Słubicach i mimo, że mam wiele obowiązków zawodowych w Poznaniu – nie zdecydowałam się zmienić miejsca mojego zamieszkania. Kocham Ziemię Lubuską. Uważam, że jest ona bardzo ciekawym zakątkiem na mapie Polski.

Oprócz pracy naukowej – mam jeszcze jedną perełkę, którą zajmujemy się rodzinnie od jakiegoś czasu. Tym magicznym miejscem jest „Leśniczówka” – pensjonat ulokowany w samym sercu lasu w miejscowości Drzecin koło Słubic.

To miejsce zachwyca przede wszystkim bliskością natury, sprzyjając spokojnemu wypoczynkowi od miejskiego gwaru i hałasu. Staramy się tam tworzyć miejsce dla wszystkich, którzy choć na chwilę chcą uciec od szybkiego tempa życia, odpocząć w zgodzie z naturą i upajać się śpiewem ptaków.

Moja największą pasją są podróże. Kocham góry. Na 40te urodziny zrobiłam sobie prezent i zdobyłam jeden ze szczytów korony ziemi – Kilimandżaro (Uhuru Peak 5895 m n.p.m.). Wyprawa na Kilimandżaro to jedna z piękniejszych przygód mojego życia.

Oprócz podróży – kocham ludzi – to oni mnie napędzają, motywują do działania, fascynują i sprawiają, że moje życie jest bardzo bogate.

NL: NAJWIĘKSZE ATRAKCJE REGIONU?

Kiedy myślę o największych atrakcjach Ziemi Lubuskiej, to przychodzą mi do głowy trzy obrazy: las, woda, wino.

Lubuskie jest pięknym przyrodniczo województwem. Są tu zarówno lasy, jak i jeziora, a ta różnorodność zaskakuje i zachwyca wszystkich tych, którzy odwiedzają nasz region.
Ja od jakiegoś czasu na nowo odkrywam las, bo tam ostatnio spędzam dużo czasu. I jeszcze bardziej doceniam bliskość natury…

Szczególnie w tych naszych rozpędzonych czasach (sama zresztą gnam szybko przez życie) doceniam spokój, którego doświadczam spacerując z rodziną i przyjaciółmi w okolicach naszej Leśniczówki.

No i na pewno zachwyca lubuska przyroda – ja jestem pod wrażeniami tutejszych parków krajobrazowych, gdzie mamy ponad 250 gatunków ptaków. Tak olbrzymiej liczby i różnorodności ptaków nie spotyka się w zbyt wielu zakątkach naszego kraju.

Uważam, że perełką Ziemi Lubuskiej jest także nasz szlak winny. Oprócz tego, że mamy coraz więcej lokalnych winnic, to na dodatek wina z nich pochodzące są coraz lepszej jakości i wydaje mi się, że jest to wielki powód do dumy, a także do promowania naszych regionalnych produktów. My w Leśniczówce postawiliśmy właśnie na produkty lokalne i muszę powiedzieć, że te nasze lubuskie wina cieszą się dużym uznaniem naszych gości.

NL: TURYSTYKA – MOCNE I SŁABE STRONY WOJEWÓDZTWA?

Do mocnych stron naszego województwa zaliczyłabym jego wartości przyrodnicze. To pięknie zalesiony region, bogaty w przepiękne przyrodniczo zakątki region. Lubuskie to miejsce dynamicznie rozwijającego się winiarstwa.

Poza tym – bliskość granicy polsko-niemieckiej. Te trzy elementy wydają mi się opisywać najważniejsze atuty turystyczne naszego województwa.

Jeśli zaś chodzi o słabe strony, to nadal dość mało jest miejsc noclegowo-gastronomicznych przyjaznych rodzinie. Z naszego doświadczenia wynika, że należy otwierać się na usługi świadczone rodzinom z dziećmi tak, aby za rozsądną cenę można było spędzić czas w przyjemnych okolicznościach przyrody, ale także w komfortowych warunkach.

NL: TWOJE ULUBIONE MIEJSCE W LUBUSKIEM?

Zdecydowanie szlak winny 😉 Uważam, że obok przyrody to główna atrakcja naszego regionu. A w dłoni z kieliszkiem dobrego lubuskiego wina można cieszyć się tą przyrodą jeszcze bardziej.

NL: OTWARTY MIKROFON, CZYLI KILKA SŁÓW OD SIEBIE…

Jako mieszkanka woj. lubuskiego uważam, że atuty Ziemi Lubuskiej są zbyt mało promowane, a my sami często nie doceniamy walorów regionu, w którym mieszkamy.
Jak zostałam prodziekanem na moim rodzimym Wydziale na UAM – moi znajomi z pracy zaczęli mnie się dopytywać, czy przeprowadzam się do Poznania.

Moja odpowiedź zawsze brzmiał: „Nie, oczywiście, że się nie przeprowadzę. Moim miejsce na ziemi jest – póki co – Ziemia Lubuska i nie zamierzam na razie tego zmieniać.

Mam wrażenie, że z biegiem czasu jeszcze bardziej zaczynam doceniać miejsce, w którym mieszkam. Mam tutaj wszystko: rodzinę, wielu przyjaciół, piękną naturę, którą mogę się cieszyć. Na pewno w dużym mieście nie miałabym takiej możliwości.

NL: Dziękujemy