Rozmowa z niesamowitymi Magdą i Sylwestrem Świderskimi – agroturystyczne gospodarstwo naturalne Malinówka

O sobie. Kim jesteś, czym sie zajmujesz, Twoje hobby.

Nazywamy się Magda i Sylwek Świderscy. Mieszkamy w lesie, we wsi Drągowina nad malowniczą rzeczką Brzeźniczanką.

Malinówka to przede wszystkim pasieka, którą jest prowadzona w taki sposób, aby jak najmniej przeszkadzać pszczołom – dzięki czemu produkują one doskonały miód. Oprócz pszczół mamy również owce – wrzosówki szare rogate, kozy oraz rozmaity drób.

Malinówka to też mała leśna piekarenka, w której czarują się prawdziwe chleby żytnie na zakwasie, bez jakichkolwiek dodatków – składają się tylko z dobrych myśli, mąki żytniej, wody i soli.

Staramy się też sezonowo przetwarzać to, co daje nam natura – produkujemy różne przetwory, od syropów ziołowych, przez konfitury, octy, zakwasy na żury i barszcze oraz musztardy.

Lubuskie jest niesamowite, bo

to tygiel kulturowy. Bo mimo odmiennych poglądów i zwyczajów umiemy, albo chociaż staramy się znaleźć wspólny język.

To także tygiel kulinarny – dzięki rodzinnym tradycjom możemy o kuchniach Wołynia, wielkopolskiego Śremu czy Sierakowa oraz podwarszawskiej Kobyłki mówić i myśleć jak o swoich.

Bo chleb, który przyjechał z Dziadkiem i jego Mamą z Równego, wpisaliśmy w 2019 roku na Listę Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi jako lubuski. Bo choć nie stąd, przyjechał tu dawno temu i jest na tym terenie od wielu lat. I jest lubuski tak bardzo jak my.

Największe atrakcje regionu.

Lasy lasy lasy. Piękne lubuskie lasy.
Byłoby cudownie, gdyby stały się absolutnie bezpieczną ostoją dla pszczół miodnych i zapylaczy. Żeby zaprzestano stosowania w nich oprysków. Żeby wróciły do nich tradycyjne barcie.

No i żeby robinia akacjowa, która „zamieszkała” na tych terenach kilkaset lat temu przestała być traktowana jako wróg leśnego ekosystemu, a jako wyróżnik regionu i wielki przyjaciel zapylaczy – a w konsekwencji – nas wszystkich.

Turystyka. Mocne i słabe strony województwa.

Mamy perełki turystyczne – pałace, winnice, Park Mużakowski. Ale czy wiecie co to jest sylwaturystyka? No to właśnie ona powinna według nas być królową lubuskiej turystyki. I jest z tym coraz lepiej, bo turyści zaczynają widzieć w naszych lasach coś więcej niż grzyby. Zachęcamy wszystkich do wycieczek i leśnych kąpieli.

Do zejścia z przetartych szlaków i podążania ścieżkami zwierząt. Do poznania tajemnic drzew. Wreszcie do posmakowania lasu – pączków, kwiatów, owoców, korzeni i liści. No i naszej ulubionej zimowej herbaty z gałązek. I najulubieńszej pokrzywy, którą dodajemy do chleba i z której możecie przyrządzić doskonałe pesto.

Twoje ulubione miejsce w Lubuskiem ?

No jak to? Wiadomo – Malinówka. Szukaliśmy tego miejsca 7 lat, jeździliśmy po całym centrum i południu województwa, zapuszczaliśmy się też kilka razy na północ. Aż w końcu, trochę przez przypadek, znaleźliśmy. Potrzebujemy jeszcze ze dwudziestu lat i worka pieniędzy na remonty, żeby było idealnie, ale się uda!

Otwarty mikrofon, czyli kilka słow od siebie.

Zapraszamy do zwiedzania lubuskiego! Przy okazji zajedźcie do nas po gorący chleb (zadzwońcie tylko wcześniej, sprawdzić, czy jesteśmy na miejscu!), a jak macie więcej czasu, to zapraszamy na warsztaty pszczelarskie – zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

Jeśli potrzebujecie pooddychać lasem, to też zapraszamy. Można aktywnie – to z Sylwkiem, albo w wersji statycznej, ze mną (Magdą czyli) w rozpiętych między drzewami hamakach. 🙂