Rozmowa z niesamowitym Piotrem Dziedzicem – dyrektorem Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie

O sobie. Kim jestem, czym się zajmujesz. Twoje hobby.

Urodziłem się na Podkarpaciu, w Lubuskiem osiedliłem się po studiach, jestem więc osobą napływową. Jestem z wykształcenia archeologiem i konserwatorem zabytków, jeszcze w trakcie studiów w Krakowie na zaproszenie rodziny mojej żony przyjechaliśmy na kilka dni do Zielonej Góry, która nas zauroczyła. Miasto rankiem pachniało lasem.

Zdecydowaliśmy się zamieszkać właśnie tu. Rozpocząłem pracę w Muzeum Archeologicznym Środkowego Nadodrza, później kilka lat pracowałem jako konserwator zabytków, a od lat 7 jestem dyrektorem Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Zielonej Górze z/s w Drzonowie. Interesuję się historią, lubię rekreacyjnie jeździć rowerem i pływać kajakiem, więc lubuskie to wymarzone miejsce na zamieszkanie.

Jeśli ktoś lubi podróże małe, to w ciągu kwadransa można znaleźć się z kijkami w lesie lub w ciągu kilku kwadransów wsiąść do łódki. Jeśli ktoś lubi podróże duże, to jest do świetna baza wypadowa, 3 godziny nad morze, 2 godziny w góry, 1 godzina na lotnisko.

Lubuskie jest niesamowite bo…

Bo jest tak zróżnicowane, bo mamy tutaj największe zalesienie, bo mamy piękne jeziora. Bo mamy naprawdę bardzo ciekawą i wielokulturową przeszłość regionu zapisaną w zabytkach i nie tylko.

Bo (tutaj będę promował trochę turystyki kulturowej) pomimo niewielkiej liczby muzeów mamy prawdziwe perełki; jedno z największych w Polsce muzeum wojskowe, muzeum archeologiczne – jedno z kilku w kraju, muzeum etnograficzne, muzea jenieckie w Żaganiu, Dobiegniewie, Słońsku, fortyfikacje w Kostrzynie czy Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym, duże ciekawe wielodziałowe muzea w Zielonej Górze i Gorzowie Wielkopolskim, muzea w Międzyrzeczu, Nowej Soli.

W innych regionach to turystyka kulturowa odgrywa ważną rolę w zachęcaniu turystów do odwiedzin, lubuskie ma wielki, trochę niewykorzystany kapitał. Mamy w końcu przepiękny Geopark w Mużakowie. Naprawdę jesteśmy pięknym i zróżnicowanym regionem.

Największe atrakcje regionu.

Poza wymienionymi muzeami, które naprawdę warto odwiedzić? Z pewnością ogromną atrakcją, przede wszystkim w okresie letnim, są przepiękne i czyste jeziora.

Ogromnym walorem związanym z dziedzictwem kulturowym są coraz częściej zagospodarowywane pałace i dwory, których mamy kilkadziesiąt, także kościoły będące świadectwem wielobarwności kulturowej. Atrakcją przyciągającą masowego widza są duże imprezy cykliczne, jak choćby PolandRock Festiwal w Kostrzynie czy zielonogórskie Winobranie.

Turystyka. Mocne i słabe strony województwa.

Największą bolączką jest brak oznakowania wzdłuż szlaków komunikacyjnych, i to zarówno tych głównych czyli A-2 A-18 i S-3 jaki i dróg krajowych i wojewódzkich. Każdy podróżujący samochodem po dolnośląskim, śląskim, wielkopolskim czy zachodniopomorskim, wjeżdżając do lubuskiego, może się poczuć, jak gdyby trafił w czarną dziurę turystyczną.

Tam co kilka kilometrów jest oznakowanie informujące o atrakcji w postaci muzeum, pałacu czy punktu widokowego, a u nas kompletna pustka. Drogi główne mamy coraz lepsze, niestety oznakowania turystycznego nie ma. Niepojęte. Kilka lat temu miasto Zielona Góra pomogło nam ustawić kierunkowskazy do muzeum w samym mieście, ale poza miastem sprawa jest nie do załatwienia.

Turyści trafiają do Drzonowa czasami z wielkim problemami, błądząc i klucząc nie najlepszymi drogami lokalnymi. Dobrze oznakowany jest jedynie Szlak Wina i Miodu, przyciągający turystów głownie w okresie winobrania.

Nie najlepiej jest także z dostępnością komunikacyjną, do drzonowskiego muzeum w soboty i niedziele nie można dojechać środkami komunikacji publicznej, od marca ma być lepiej w dni nauki szkolnej dzięki zaangażowaniu samorządu gminnego i powiatowego. Pamiętam, że rozmowy z mieszkańcami i turystami na dniach Twierdzy Kostrzyn, którzy żalili się, że mają kilkukrotnie lepsze połączenie z Berlinem niż Zieloną Góra.

Dobre strony to wspomniana różnorodność i, jak do tej pory, brak masowej turystyki. W dzisiejszych czasach to olbrzymi walor, że można znaleźć takie miejsca, gdzie rzeczywiście można odpocząć od miejskiego zgiełku. Nasze jeziora i lasy to dobro, o które wszyscy powinniśmy dbać. Poprawiająca się z roku na rok baza gastronomiczna i noclegowa. Niedługo minie 25 lat mojego pobytu na tej pięknej ziemi i widzę znaczącą poprawę w tym zakresie.

Twoje ulubione miejsce w Lubuskiem

Bezapelacyjnie Łagów i jeziora go otaczające, może z wyjątkiem miesięcy wakacyjnych, kiedy to niewielkie miasteczko jest oblegane. Natomiast wiosna, jesień i zima to czas i miejsce gdzie naprawdę poprzez kontakt z przyrodą życie nabiera nowego kolorytu..

Spacer dookoła jeziora, krótki rejs łódką, kajakiem czy rowerem, wspinaczka na wczesnośredniowieczne grodzisko pozwala ponownie naładować baterie. Niesamowite wrażenie robią jesienne kolory bukowych łagowskich lasów. Oczywiście lubię także odwiedzać wszystkie bez wyjątku lubuskie muzea.